blog7
Opowieść o Rzemieślniku
Parent Category: Blog
Hits: 2164

Mieszkał na skraju osady, miał warsztat, w którym budował różnorodne konstrukcje. Każdy, kto wiedział, co chce mieć, jakie złożyć zamówienie - dostawał to, co zamówił. Nikt nie był zawiedziony, a Rzemieślnik był ceniony... 

Marzenie... 

Pewnego dnia do warsztatu przyszedł złośliwy skrzat leśny i zaszczepił Rzemieślnikowi myśl, że zamiast budować z gotowego i wyprawionego materiału, mógłby wpływać na jego źródło. Sadzić drzewa, pielęgnować je, potem wycinać i oprawiać surowiec. Nasz poczciwy Rzemieślnik posłuchał i ruszył w las nieświadomy tego, że to świat leśników, botaników, nimf i duchów leśnych, czyli bardzo inny i może nawet niefajny świat dla rzemieślników.

Rzemieślnik wiedział, w czym jest dobry... jednak marzył, że mógłby być i powinien być kimś innym. Założył sobie wianek z mchu i pomyślał, że jest jak nimfa. Wziął sekator i pomyślał, że jest jak ogrodnik. Wyposażył się w lupę i pomyślał, że jest jak botanik. Wszystko na raz. Szkoda mu to było cokolwiek oddać, bo wydawało mu się, że dzięki temu jest kimś 'więcej ', kimś bardziej wartościowym... Dla innych.

...czy na pewno jest Twoje?

Rzemieślnik zagubił się w lesie. Drzew nie zasadził, nic nie wyciął, nowych okazów nie odkrył, bo w sumie to nie jego specjalność. A warsztat stoi prawie cały czas pusty. Przez okno często ktoś zagląda, bo chce coś zamówić, ale Rzemieślnika trudno tam zastać.

Rzemieślnikowi trudno też wrócić do chatki. Może trochę zgubił drogę, może trochę chce być i tu, i tu. Więc jest nigdzie. I zamiast korzystać ze znanych, zgodnych z nim ścieżek - próbuje wydeptywać w lesie nowe.

Dlaczego skrzaty to zrobiły? Cóż... skrzaty, jak to skrzaty: bywają złośliwe. Może tylko dlatego, a może w ogóle bez powodu. A może kompletnie nieświadomie odpowiedziały na potrzebę Rzemieślnika, by być „kimś więcej”. A tam przecież jest warsztat, ten na skraju osady. I czeka...

Daj sobie szansę... 

W pewnym momencie zagubiony, głodny i zły (głównie na siebie) Rzemieślnik zatęsknił za stukotem narzędzi w warsztacie, spójnym z tym biciem serca i zapragnął ruszyć w kierunku, skąd te dźwięki dochodzą. Pomyślał "Olać skrzaty, nie słuchać. Trzeba zamknąć oczy i uszy, i posłuchać wnętrza".

Usiadł pod dębem i zaczął szukać odpowiedzi na to, jak wrócić do tego, kim JEST. Jak znowu uwierzyć – na poziomie przekonań i emocji – w to, co wie i poczuć to, co w sercu przecież wie: "Rzemieślnik – to jest dokładnie to, kim jestem, kim chcę być. I jest to dobre". Jednak "pomyśleć" a "zrobić" to czasem dwie różne rzeczy. 

Czas płynie... godziny, dni, tygodnie... Po jakimś czasie Rzemieślnik przestał słyszeć podszepty skrzatów, kuszenie nimf, opowieści botaników. Przestał słyszeć szum liści, szept trawy, skrobotanie zwierząt. Zaczął słyszeć stukot narzędzi w warsztacie, czuć spójne z tym bicie serca i potrzebę, by ruszyć w kierunku, skąd te dźwięki dochodzą. I wtedy znowu zaczął słyszeć siebie.

...by odnaleźć siebie

I gdy zaczął to słyszeć i czuć - przypomniał sobie DLACZEGO postawił warsztat i PO CO budował konstrukcje. Przypomniał sobie radość na twarzach, gdy wręczał ukończony produkt, stworzony dokładnie według dostarczonych planów. Przypomniał sobie JAK chce a jak nie chce działać. Jak cieszy go doskonalenie i urzeczywistnianie przynoszonych pomysłów. Przypomniał sobie CO lubi i chce, a czego nie lubi i nie chce robić.

A gdy to wszystko sobie przypomniał - przestał mieć wątpliwości, kim i czym jest. Wstał spod dębu, otrzepał spodnie, uśmiechnął się i powędrował z powrotem prosto do swojego warsztatu. Bo przecież jest Rzemieślnikiem, a tam na niego czekają.

© 2018 Kinga Padzik & Magdalena Robak 

Jeśli masz podobne wyzwanie - skontaktuj się ze mną, wesprę Cię.  A jeśli znasz kogoś, kogo ten artykuł może zaciekawić - podziel się. 

INNE ARTYKUŁY Z KATEGORII

 

Podobne artykuły: